Czy warto wybrać prawo amerykańskie?

Działanie na rynku gier komputerowych jest nierozerwalnie związane ze współpracą z ludźmi z całego świata. Nieważne czy chodzi o nabywanie assetów, redagowanie umowy licencyjnej dla graczy czy negocjacje umowy dystrybucyjnej.

W związku z tym w dzisiejszym poście chciałybyśmy przybliżyć wam podstawowe ryzyka związane z klauzulą wyboru prawa oraz jurysdykcji sądów. Te postanowienia będą miały zastosowanie w przypadku powstania sporu pomiędzy stronami.

Czym jest wybór prawa i właściwości sądu

Strony mogą ustalić jaki porządek prawny będzie właściwy do oceny ich umowy. Czyli wybieramy prawo kraju, które będzie mieć zastosowanie do oceny zobowiązań wynikających z podpisanej umowy. Co więcej, w przypadku umów można też wskazać, że w przypadku powstania sporu, to jakiś konkretnie wskazany przez strony sąd zajmie się jego rozstrzygnięciem. Może to być na przykład polski sąd powszechny lub sądy z innego kraju.

Zasadniczo, przy wyborze prawa i sądu właściwego stron umowy nie ogranicza ani adres ich siedziby ani miejsce podpisania umowy. Co do zasady można więc wybrać dowolny sąd i dowolne prawo.

Mówimy tu jednak o sytuacjach typowych, od których – jak to bywa w prawie – jest szereg wyjątków. Są bowiem sytuacje, kiedy wybór prawa i jurysdykcji konkretnego sądu jest narzucony przez ustawodawcę i w umowie strony nie mogą o tym decydować.

Co się stanie, gdy nie dokonasz wyboru prawa lub sądu

Dlaczego w ogóle tak ważne jest ustalenie w umowie właściwości prawa i sądu i co się stanie, jeśli tego nie zrobimy? Pozornie nic. Te klauzule dodatkowe nie wpływają ani na ważność umowy ani na możliwość jej wykonywania. Problem pojawi się dopiero gdy pomiędzy stronami pojawi się konflikt, który trzeba będzie rozwiązać przed sądem. Wtedy trzeba będzie ustalić, jakie prawo ma zastosowanie do oceny, która ze stron ma rację i jaki sąd będzie właściwy do rozpoznania sprawy.

Wobec braku wyboru stron tę właściwość ocenia się w oparciu o ogólnie obowiązujące przepisy prawa i traktaty międzynarodowe. Wszystko jest jasne, gdy obie strony pochodzą z tego samego miejsca i tam też wykonują całą umowę. Tak jest jednak rzadko. Kiedy pojawiają się wątki międzynarodowe, to analiza przepisów i traktatów międzynarodowych niestety nie prowadzi do jednoznacznych odpowiedzi. Otwierają się możliwości różnych interpretacji, a co za tym idzie komplikacji.

Przykładowo, przepis traktatu może przewidywać, że spory dotyczące umowy ma rozstrzygać sąd miejsca jej wykonania. Pozornie brzmi prosto, ale w praktyce to postanowienie rodzi wątpliwości. Gdzie wykonywana jest umowa? Czy tam, gdzie usługa jest świadczona? A może w miejscu, w którym na stałe przebywa jej odbiorca? A co, jeśli wykonywanie poszczególnych etapów miało miejsce w różnych miejscach albo przez zespół rozrzucony po świecie?

Każda ze stron będzie miała własne zdanie na ten temat. A co za tym idzie, będzie kwestionować wybór sądu dokonany przez partnera, który chce rozpocząć spór w niedogodnym miejscu i pod obcym prawem.

Pewność prawa i pewność obrotu

Możecie być pewni jednego. Sąd na samym początku rozpoznawania sprawy sprawdza, czy może się jej pozbyć z przyczyn formalnych. A zarzut braku jurysdykcji sądu lub jego niewłaściwości miejscowej nadaje się do tego świetnie. Naraża was to na dodatkowe koszty i czas.

Dlatego właśnie tak ważne jest ustalenie tych kwestii już na początku współpracy, kiedy konflikt jeszcze nie istnieje. Jest to istotne tym bardziej, że umowa powinna być od początku redagowana tak, aby była zgodna z konkretnym porządkiem prawnym. Chodzi tu o pewność prawa i o pewność obrotu.

Prawo amerykańskie – czym się różni od naszego?

Jak wiecie, największe podmioty na rynku gier zwykle decydują się na poddanie swoich umów pod właściwość prawa i sądów kalifornijskich. W związku z tym warto uświadomić sobie podstawowe różnice pomiędzy prawem polskim i amerykańskim. Dobrze wiedzieć z jakimi ryzykami się to wiąże, najlepiej jeszcze przed podpisaniem umowy.

Fundamentalnych różnic w tych dwóch systemach prawnych jest wiele. Chociażby to, że system prawa obowiązującego w USA jest dwuczłonowy. Mamy tam zarówno porządek prawa federalnego (ponadstanowego), jak i prawo stanowe – które oczywiście jest inne w każdym stanie. W związku z tym warto mieć na uwadze, że jeśli doszłoby do prowadzenia sprawy przed sądem np. w Los Angeles, to polski przedsiębiorca powinien szukać prawnika z uprawnieniami do prowadzenia praktyki dokładnie w tym stanie. Wynika to nie tylko z odrębności prawa materialnego, ale również proceduralnego. Sposób formułowania pism sądowych różni się bowiem w zależności od stanu, a prawnicy bez uprawnień do prowadzenia sprawy w danym stanie dopuszczani są do tego tylko na zasadzie wyjątku.

Ponadto amerykański system prawny opiera się o prawo precedensu. W przeciwieństwie do naszych przepisów spisanych w ustawach i innych aktach prawnych.

Dodatkowo – co ciekawe, ale i dość kłopotliwe – w USA nie istnieje  odpowiednik naszego KRSu. Nie mają więc w Stanach takiego oficjalnego rejestru (dostępnego powszechnie, online i zupełnie za darmo), w którym zawarte by były podstawowe informacje o każdym podmiocie, który podlega rejestracji w tym systemie. W USA nie ma publicznie dostępnych rejestrów spółek. Owszem, rejestr spółek jest zwykle prowadzony przez właściwego sekretarza stanu. Można w nim sprawdzić, czy dana spółka istnieje, ale informacje o tym, kto jest jej właścicielem nie są już dostępne publicznie. Niektóre rejestry nie udostępniają nawet informacji o członkach zarządu spółki. Nie wspominając o sposobie reprezentacji. Ale to już temat na osobny wpis.

Koszty prowadzenia postępowania przed sądem amerykańskim

Poszukiwanie i wynagrodzenie lokalnego amerykańskiego prawnika to nie jedyne koszty, z którymi musimy się liczyć przy wyborze prowadzeniu sporu przed amerykańskim sądem. Kolejną istotną kwestią są koszty sądowe.

Postępowanie sądowe w USA jest bardziej kontradyktoryjne niż w Polsce. Co to oznacza? W Polsce strony zwykle mogą liczyć na zaangażowanie sądu w ustalaniu stanu faktycznego sprawy. Sędzia będzie zadawał pytania, próbując – mniej lub bardziej, zależnie od rodzaju postępowania – dociec „jak było naprawdę”. W USA to przede wszystkim strony zaangażowane są w zbieranie i przedstawianie dowodów, przeprowadzanie przesłuchań, zadawanie pytań. Często czynności dowodowe, szczególnie na początkowym etapie postępowania, prowadzone są bez obecności sędziego.

Jednocześnie prowadzenie tych czynności kosztuje dużo więcej niż u nas. Trzeba przecież zapłacić prawnikom za ich pracę i obecność przy wszystkich tych czynnościach. Trzeba opłacić opinie tzw. expert witnesses (specjalistów, którzy wystąpią w roli świadka-eksperta), którzy faktury wystawiają nie tylko za pojawienie się w sądzie, ale również za czas poświęcony na zapoznanie się ze sprawą. Odpłatna może być również usługa doręczenia pism sądowych drugiej stronie. Więcej szczegółów znajdziecie w tym ciekawym materiale. To właśnie te wszystkie, nieznane w zasadzie w Polsce opłaty, windują końcową sumę kosztów procesu.

Dodatkowe ubezpieczenie

Koszty prowadzenia procesu mogą osiągnąć naprawdę gigantyczne kwoty, stąd tak wielka popularność ugód pozasądowych zawieranych w Stanach Zjednoczonych. Przykładowo, badanie przeprowadzone przez Institute for Legal Reform w 2013 roku wskazało USA jako państwo o najwyższych kosztach prowadzenia procesu.

Przedsiębiorcy angażujący się w działalność w Stanach Zjednoczonych powinni więc rozważyć zakup ubezpieczenia z polisą, która będzie pokrywać również ewentualne koszty procesu.

Prawo kalifornijskie w umowach z producentami gier

Dlaczego więc prawo kalifornijskie jest tak popularne w umowach pomiędzy podmiotami na rynku gier komputerowych. I to nawet pomiędzy podmiotami nie mającymi związku z USA?

Photo by Neil Soni on Unsplash

Otóż, jak się ponoć okazuje, prawo kalifornijskie jest najbardziej „przewidywalne”. Ponadto, kalifornijskie sądy mają doświadczenie w sprawach dotyczących szeroko pojętego przemysłu rozrywkowego, w tym gier video. Istnieje tam nie tylko przemysł, ale i w miarę ustalona linia orzecznicza. Sądy zwyczajnie znają się na tym temacie, no i orzekają dość szybko.

Dla porównania procesy w Polsce trwają latami. No i jak dotąd nie doczekaliśmy się jeszcze nawet definicji prawnej gry komputerowej – pisałyśmy już o tym na naszym blogu. Ponadto, nasi sędziowie mają stosunkowo nieduże doświadczenie w orzekaniu w sprawach dotyczących praw autorskich. U nas taka sprawa trafia bowiem do zwykłego wydziału cywilnego. Często zdarza się, że sędzia, który ją otrzymuje dopiero przy jej rozpoznawaniu zaczyna uczyć się tej dziedziny prawa. Oddanie sprawy pod osąd osoby, której specjalistyczna wiedza jest tak świeża, może więc wydawać się dość ryzykowne.

W Polsce dopiero dojrzewa pomysł, aby utworzyć oddzielne wydziały sądowe, w których orzekać będą sędziowie wyspecjalizowani w sprawach dotyczących własności intelektualnej (jakiś artykuł z netu). Czas pokaże na ile i czy w ogóle rozwiąże to problem z dotychczasowym brakiem specjalizacji w tym zakresie.

Negocjuj swoje umowy zanim je podpiszesz

Jak widać, wybór słynnego prawa kalifornijskiego może mieć i wady i zalety. Jak niemal wszystko. Pamiętajcie jednak, że wybór prawa i sądów, które będą rozpoznawać wasz przyszły spór – którego oczywiście nikt nie planuje, bo wasza współpraca na pewno będzie przebiegać gładko i spektakularnie – jest dość istotną kwestią.

Jeśli więc na waszym mailu ląduje projekt umowy, warto dokładnie go przeczytać i sprawdzić również te końcowe klauzule, na które zazwyczaj nikt nie zwraca uwagi. A jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości to najlepiej omówić je z doświadczonym prawnikiem. Nie polecamy polegać jedynie na wiedzy z Internetu i na przekonaniu, że wszystko będzie dobrze.

 

 

Skomentuj