Koronawirus jako siła wyższa

Wydarzenia z ostatnich dni wyglądają jak sceny z filmu apokaliptycznego. Skala i skutki rozprzestrzeniania się koronawirusa są wydarzeniem precedensowym w skali światowej, na które nie byliśmy i nie jesteśmy przygotowani. Z każdym dniem nie tylko wzrasta liczba osób zarażonych i ofiar COVID-19, ale też przedsiębiorców, którzy nie są w stanie normalnie prowadzić swoich firm i nie są w stanie należycie wywiązywać się ze swoich zobowiązań. Obserwując wydarzenia w Polsce i na świecie, pojawiaja się konkluzja: koronawirus jako siła wyższa! Czy naprawdę? I co to oznacza w praktyce?

Siła wyższa – nie szukaj definicji w kodeksie cywilnym

Pojęcie siły wyższej, choć wielokrotnie używane w różnych aktach prawnych oraz w umowach, nie zostało w przepisach polskiego prawa zdefiniowane. Nie znajdziemy więc definicji siły wyższej w kodeksie cywilnym.

Z pomocą przychodzi orzecznictwo i doktryna, które siłę wyższą określają jako zdarzenie zewnętrzne, niemożliwe do przewidzenia, którego skutkom nie można zapobiec. Przesłanki te powinny występować łącznie.

Zdarzeniami, które uznaje się za przypadki siły wyższej są zazwyczaj klęski żywiołowe (pożary, powodzie, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, wybuchy epidemii), strajki generalnie, zamieszki, działania wojenne, akty terrorystyczne. Niekiedy również niektóre działania władzy państwowej bywają zaliczane do przypadków siły wyższej; na przykład blokady granic państwowych czy wprowadzenie zakazów eksportu czy importu.

Koronawirus jako siła wyższa

Wybuch pandemii koronowirusa o skali, która spowodowała wprowadzenie na obszarze całego naszego kraju stanu epidemicznego można uznać za zdarzenie o charakterze siły wyższej. Szczególnie, że jest to stan bez terminu (tj. od dnia 14 marca 2020 do odwołania). Co ważne, stan ten został potwierdzony prawnie, rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 13 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego.

Należy jednak dodać, że ocena może różnić się w określonych sytuacjach, o czym będzie mowa poniżej.

Rozporządzenie Ministra Zdrowia ustanowiło też szereg szczegółowych ograniczeń prowadzenia działalności gospodarczej przez przedsiębiorców, w tym między innymi:

a) polegającej na przygotowywaniu i podawaniu posiłków i napojów gościom siedzącym przy stołach lub gościom dokonującym własnego wyboru potraw z wystawionego menu, spożywanych na miejscu (ujętej w Polskiej Klasyfikacji Działalności w podklasie 56.10.A), z wyłączeniem realizacji usług polegających na przygotowywaniu i podawaniu żywności na wynos lub jej przygotowywaniu i dostarczaniu oraz działalności restauracyjnej lub barowej prowadzonej w środkach transportu, wykonywanej przez oddzielne jednostki,

b) związanej z organizacją, promocją lub zarządzaniem imprezami, takimi jak targi, wystawy, kongresy, konferencje, spotkania, włączając działalności polegające na zarządzaniu i dostarczaniu pracowników do obsługi terenów i obiektów, w których te imprezy mają miejsce (ujętej w Polskiej Klasyfikacji Działalności w podklasie 82.30.Z),

c) związanej z konsumpcją i podawaniem napojów (ujętej w Polskiej Klasyfikacji Działalności w podklasie 56.30),

Dodatkowo, w okresie zagrożenia epidemicznego koronawirusem w obiektach handlowych o powierzchni sprzedaży powyżej 2000 m2 ustanowiono czasowe ograniczenie:

  • handlu detalicznego najemcom powierzchni handlowej, których przeważająca działalność polega na handlu: a) wyrobami tekstylnymi, b) wyrobami odzieżowymi, c) obuwiem i wyrobami skórzanymi, d) meblami i sprzętem oświetleniowym, e) sprzętem radiowo-telewizyjnym lub sprzętem gospodarstwa domowego, f) artykułami piśmiennymi i księgarskimi;
  • prowadzenia działalności gastronomicznej i rozrywkowej.

Powyższe ograniczenia polegają na całkowitym zakazie prowadzenia wymienionych w tych przepisach rodzajów działalności.

Można podsumować, że zasadniczo zdarzenie związane z pandemią COVID-19 występuje w całości poza strukturą poszczególnych przedsiębiorstw. Było niemożliwe do przewidzenia. A  także niemożliwe było zapobiegnięcie skutkom tego zdarzenia w takim znaczeniu, żeby przedsiębiorca mógł odwrócić nadchodzące niebezpieczeństwo.

Czy masz klauzulę siły wyższej w swojej umowie?

W umowach zawieranych pomiędzy profesjonalistami z różnych branż dość często zawarte są osobne klauzule poświęcone sile wyższej. Często zwrot siła wyższa określany bywa obcą terminologią – łac. vis maior, franc. force majeure, ang. superior force.

Przykładowa klauzula umowna dotycząca siły wyższej wyglądać może tak, jak poniżej.

„Żadna ze Stron nie będzie ponosić odpowiedzialności za opóźnienie lub niewykonanie jej zobowiązań umownych, bądź inne skutki spowodowane siłą wyższą. Przez siłę wyższą Strony rozumieją zdarzenie zewnętrzne, niemożliwe do przewidzenia, o skutkach niemożliwych do zapobieżenia; w szczególności: klęski żywiołowe, wojnę, działania władz publicznych, akty terroru, itd. Jeśli którakolwiek ze Stron nie może spełnić swoich zobowiązań umownych z powodu zaistnienia siły wyższej, wówczas niezwłocznie zawiadomi drugą Stronę (o ile będzie istniała taka możliwość), o zaistniałych okolicznościach, a następnie Strony dokonają ustaleń w zakresie zmiany terminu lub sposobu realizacji danego zobowiązania.”

Sprawdzamy więc teraz nasze umowy. Czy zawarto w nich jakieś klauzule lub postanowienia dotyczące siły wyższej? Oczywiście pandemia koronawirusa nie musi być wprost wymieniona w takiej klauzuli. Przypadki objęte klauzulą siły wyższej najczęściej są tylko przykładowe i nie stanowią katalogu zamkniętego.

Jeśli w umowie jest klauzula dotycząca siły wyższej, to trzeba sprawdzić jakie procedury i skutki są przewidziane na tę okoliczność. W niektórych przypadkach strony wprost przewidują, że umowa ulega rozwiązaniu. Zazwyczaj jednak chodzi jedynie o zmianę terminu lub sposobu spełnienia zobowiązania.

Skutki wystąpienia siły wyższej

No więc jakie są te konsekwencje wystąpienia siły wyższej na nasze zobowiązania umowne? Co jeśli doświadczamy skutków pandemii koronawirusa w działalności naszego przedsiębiorstwa.

Pamiętajmy, że w prawie cywilnym odpowiedzialność za niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania opiera się na zasadzie winy. Czyli strona poniesie odpowiedzialność (zapłata odszkodowania, obowiązek zapłaty kar umownych, ryzyko zerwania współpracy, itd.), jeśli można jej przypisać winę za taki niewłaściwy stan rzeczy.

Tymczasem wystąpienie zdarzenia siły wyższej jest okolicznością niezawinioną przez strony umowy. Mówimy więc, że wystąpienie zdarzenia siły wyższej wyłącza winę za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy. Dlatego niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązań umownych z powodu siły wyższej nie powoduje odpowiedzialności odszkodowawczej. Ale uwaga, bo odpowiedzialność kontraktowa oparta jest na zasadzie domniemania winy. Czyli unikniemy negatywnych konsekwencji tylko wtedy, jeśli wykażemy związek przyczynowy pomiędzy niewykonaniem przez nas umowy a wystąpieniem siły wyższej. To na nas spoczywa tzw. ciężar dowodu. Dodatkowo, niewykonanie zobowiązań umownych nie może być wynikiem braku należytej staranności albo uprzednim niedotrzymaniem terminów lub warunków realizacji zobowiązania.

Nie można powoływać się na siłę wyższą, jeżeli skutkom takiego zewnętrznego zdarzenia strona umowy mogła zapobiec.

Konieczne jest też ustalenie, w jakiej dacie doszło do zawarcia naszej umowy. I czy strona zobowiązana mogła wówczas wiedzieć o tym, iż z jakichś powodów wykonanie zobowiązania będzie niemożliwe.

Pamiętajmy więc, że okoliczności wpływu epidemii na realizację naszych obowiązków umownych muszą być możliwe do wykazania. Nie można dopuszczać do nadużyć. Nadużycie prawa nie jest jego wykonywaniem i nie korzysta z ochrony.

Co zrobić jeśli dopadnie nas siła wyższa?

Trzeba podkreślić, że samo wystąpienie siły wyższej (czyli przykładowo sam stan pandemii koronawirusa ogłoszony w naszym kraju) nie zwalnia automatycznie wszystkich przedsiębiorców z obowiązku wykonania zobowiązania umownego ani też nie powoduje zawieszenia umów. No chyba, że nasze państwo wprowadzi jakieś szczegółowe regulacje w tym zakresie; ewentualnie że mamy klauzulę umowną wyraźnie przewidującą akurat taki skutek w naszej konkretnej relacji umownej.

Jeżeli z powodu siły wyższej przedsiębiorca nie jest w stanie spełnić swoich zobowiązań umownych powinien powiadomić swoich kontrahentów. Oczywiście w miarę możliwości i dostępnymi środkami komunikacji. Należy opisać, że przedsiębiorstwo aktualnie zmaga się z nadzwyczajnymi okolicznościami (siłą wyższą). Trzeba wyjaśnić jak funkcjonuje/ nie funkcjonuje w nowej rzeczywistości. Podać dlaczego firma nie jest w stanie terminowo (lub w ogóle) realizować zobowiązań umownych. Takie działania są konieczne przede wszystkim po to, aby wykazać, że przedsiębiorca nie jest w zwłoce. Czyli aby uniknąć negatywnych konsekwencji złamania kontraktu.

Dodatkowo można poszczególnym kontrahentom zaproponować zmianę warunków umownych – nowy harmonogram, nowy zakres zobowiązań, inny sposób wykonania umowy, czy ustalenie terminów zapłaty, aby zagwarantować przepływy środków pieniężnych bądź transz dostaw. Mówiąc krótko, chodzi o to, aby renegocjować dotychczasowe warunki umowne. Robimy to po to, aby w porozumieniu z naszym partnerem biznesowym znaleźć rozwiązanie tej trudnej sytuacji, z którą wszyscy musimy się zmierzyć. Po to, aby przetrwać ten czas, razem, w dialogu i we współpracy.

Pamiętajmy, że rozwiązania polubowne i kompromisy są często najlepszym wyjściem z trudnych sytuacji. Szczególnie teraz gdy z uwagi na pandemię koronawirusa również sądy pracują w szczególnym trybie. A więc na szybkie rozstrzygnięcie sporu przez sąd nie ma co liczyć. Dodatkowo, sprawa wygrana w sądzie, ale po 5 latach i z dłużnikiem w upadłości nie należy do sukcesu. Przynajmniej moim zdaniem. Dlatego zachęcamy do przystąpienia do negocjacji i rozmów już teraz.

 

Skomentuj